Przejdź do tekstu
Wydanie Wieczorne, strona główna
Widownia opery oglądana z balkonu, złote, ciepłe światło nad fotelami

Opera dla nieprzekonanych. Jak zacząć i nie uciec w przerwie

Tekst: 5 min czytania

Przez lata byłem przekonany, że opera jest nie dla mnie: za długa, za głośna, po włosku. Pomyliłem się, ale dopiero wtedy, gdy przyszedłem przygotowany. Oto jak zacząć, żeby pierwszy raz nie był ostatnim.

Przyznam się do czegoś. Przez większość życia zawodowego opera była dla mnie gatunkiem, który istnieje gdzieś obok. Jako realizator pracowałem przy koncertach rockowych, jazzowych, przy festiwalach i imprezach. Do opery chodzili „inni ludzie”, w garniturach, po abonamenty. Ja wolałem klub z lepkimi podłogami.

Zmieniło się to przypadkiem. Znajomy akustyk, który pracował przy nagłośnieniu w teatrze muzycznym, zaprosił mnie na próbę generalną. Poszedłem głównie z ciekawości zawodowej, chciałem zobaczyć, jak się nagłaśnia coś, czego w teorii nie trzeba nagłaśniać. Wyszedłem po trzech godzinach z poczuciem, że przez dwadzieścia lat coś mi umykało.

Nie twierdzę, że opera spodoba się każdemu. Ale uważam, że wiele osób odpada po pierwszym razie nie dlatego, że to nie ich gatunek, tylko dlatego, że źle zaczęli. Dlatego ten tekst.

Wybór pierwszego tytułu to połowa sukcesu

Nie zaczynaj od czegoś, co trwa pięć godzin i opowiada o nordyckich bogach. Serio. Na początek wybierz tytuł, który jest krótki, ma melodie, które znasz, i fabułę, którą da się streścić w dwóch zdaniach.

Kilka bezpiecznych propozycji, które regularnie pojawiają się w repertuarach polskich teatrów operowych:

  • „Carmen” Bizeta. Zazdrość, przemytnicy, torreador. Połowę melodii znasz z reklam i filmów, nawet jeśli nie wiesz, skąd.
  • „Cyrulik sewilski” Rossiniego. Komedia, szybka, zabawna, z intrygą jak z serialu. Dobra na pierwszy raz, bo nie przytłacza.
  • „Czarodziejski flet” Mozarta. Baśń z elementami humoru, często wystawiana kolorowo i z pomysłem. Świetna także z nastolatkami.
  • „Traviata” Verdiego. Wielki dramat, piękne arie, ale fabuła prosta i czytelna. Kto lubi wzruszać się w kinie, tu też się wzruszy.
  • „Straszny dwór” Moniuszki. Po polsku, z humorem, z mazurem, który zna każdy, kto był na studniówce.

Przy wyborze patrz też na długość. Na stronie teatru zwykle jest podany czas trwania z przerwami. Na start polecam coś, co zamyka się w trzech godzinach.

Przeczytaj streszczenie. Naprawdę

W teatrze dramatycznym idziesz w ciemno i odkrywasz historię razem z bohaterami. W operze to nie działa tak dobrze. Śpiew, szczególnie w obcym języku, trudno śledzić słowo po słowie, więc znajomość fabuły bardzo pomaga.

Przed spektaklem przeczytaj streszczenie, akt po akcie. Znajdziesz je w programie, na stronie teatru albo w każdej encyklopedii. Dziesięć minut lektury sprawia, że zamiast zastanawiać się, kto jest kim, słuchasz muzyki.

Większość teatrów operowych wyświetla dziś napisy nad sceną albo na małych ekranach przy fotelach. Pomagają, ale nie polegaj na nich w stu procentach. Jeśli będziesz cały czas czytać, przegapisz to, co dzieje się na scenie.

Dobrym pomysłem jest też posłuchanie wcześniej jednej czy dwóch najsłynniejszych arii z danej opery. Kiedy usłyszysz na żywo coś, co znasz, działa to jak kotwica. Nagle cała reszta ma punkt odniesienia.

Czerwona aksamitna kurtyna sceny operowej przed spektaklem

Gdzie usiąść, żeby usłyszeć

Tu mogę się wymądrzać zawodowo. W operze nie ma nagłośnienia w takim sensie jak na koncercie rockowym. Głosy śpiewaków i orkiestra niosą się akustycznie, a sala jest zaprojektowana tak, żeby to działało. Mimo to nie każde miejsce brzmi tak samo.

Najbezpieczniej jest w środkowej części parteru albo na pierwszym balkonie, na wprost sceny. Stamtąd słychać równowagę między orkiestrą a głosami. Pierwsze rzędy parteru są tuż nad kanałem orkiestry i czasem orkiestra przykrywa śpiewaków, a do tego trzeba zadzierać głowę.

Miejsca boczne na balkonach i w lożach są tańsze, ale często widać z nich tylko część sceny. Słychać zwykle dobrze, bo dźwięk w operze rozchodzi się w górę. Jeśli budżet jest napięty, wybrałbym raczej wysoki balkon na wprost niż lożę z boku.

Co z ubiorem i zachowaniem

To pytanie, które zadaje każdy przed pierwszą wizytą. Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Nie musisz mieć smokingu ani sukni wieczorowej. Na zwykłe spektakle ludzie przychodzą w tym, w czym poszliby na elegancką kolację. Koszula, sukienka, czyste buty. Na premierach i galach bywa bardziej odświętnie.

Z zachowaniem też nie ma magii:

  • Przyjdź kwadrans wcześniej, bo po rozpoczęciu spóźnialskich często nie wpuszcza się do przerwy.
  • Wycisz telefon całkowicie. W operze każde brzęczenie słychać do trzeciego rzędu.
  • Brawa bije się po uwerturze, po najważniejszych ariach i na końcu aktów. Jeśli nie jesteś pewien, poczekaj, aż zaczną inni.
  • W przerwie idź do foyer, rozprostuj nogi, napij się czegoś. Przerwa to część wieczoru, nie tylko kolejka do toalety.

Pierwsza przerwa to moment prawdy

Tytuł tego tekstu nie jest przypadkowy. Wiele osób, które źle trafiły z pierwszym spektaklem, wychodzi właśnie w przerwie. Znam to z koncertów: jak ktoś nie złapie klimatu w pierwszej godzinie, druga go już nie przekona.

Moja rada: jeśli w pierwszym akcie się nudzisz, nie oceniaj jeszcze całości. W wielu operach pierwszy akt to ekspozycja, przedstawienie postaci i sytuacji. Najlepsze rzeczy dzieją się zwykle później. W przerwie zajrzyj do programu, przeczytaj, co jeszcze przed tobą, i daj szansę drugiej części.

Jeśli po dwóch aktach nadal czujesz, że to nie dla ciebie, to też w porządku. Ale wtedy spróbuj jeszcze raz, z zupełnie innym tytułem. Komedia Rossiniego i dramat Pucciniego to dwa różne światy.

Tańsze sposoby na próbę

Opera nie musi kosztować fortuny. Kilka sposobów, żeby spróbować bez wielkiego wydatku:

  1. Miejsca na najwyższym balkonie. Są najtańsze, a słychać z nich zaskakująco dobrze.
  2. Transmisje w kinach. Wiele kin pokazuje na żywo lub z retransmisji spektakle z wielkich scen świata. To dobry test, zanim kupisz droższy bilet.
  3. Opery w plenerze. Latem niektóre teatry grają pod chmurką, w bardziej swobodnej atmosferze.
  4. Poranki i spektakle dla rodzin. Skrócone wersje, często z komentarzem, dobre na pierwszy kontakt.

Kiedyś pisałem o tym, jak zacząć przygodę z teatrem offowym, i uważam, że z operą jest podobnie. Nie musisz od razu wszystkiego rozumieć. Daj sobie kilka wieczorów i zobacz, co w tobie zostanie.

We mnie została jedna rzecz, której nie spodziewałem się jako człowiek od głośników. Cisza. Ta chwila przed pierwszym dźwiękiem, kiedy tysiąc osób wstrzymuje oddech, a dyrygent unosi ręce. Na żadnym koncercie rockowym tego nie ma. I dla tej chwili warto przyjść.

Po tym tekście