Przejdź do tekstu
Wydanie Wieczorne, strona główna
Aktor na małej scenie w świetle reflektorów

Impro, czyli teatr bez scenariusza. Jak wygląda wieczór od strony widowni

Tekst: 5 min czytania

Poszedłem na kilka wieczorów teatru improwizacji i spisałem, czego może spodziewać się nowicjusz. Jak działają hasła z sali, gdzie usiąść, czy trzeba się bać, że wywołają cię na scenę, i dlaczego czasem najlepsza scena to ta, która się sypie.

„Podajcie mi miejsce, w którym nikt z was nie chciałby spędzić nocy”. Z sali poleciało: „Ikea!”, „Izba przyjęć!”, „Wesele szwagra!”. Prowadząca wybrała izbę przyjęć, dwoje aktorów weszło na scenę i przez następne cztery minuty widziałem najzabawniejszą rozmowę pielęgniarza z pacjentem, który przyszedł z łyżeczką w uchu. Nikt tego nie napisał. Pięć minut wcześniej nikt nie wiedział, że będzie izba przyjęć.

Tak wygląda impro. W tym miesiącu byłem na czterech takich wieczorach, w dwóch różnych miejscach, i za każdym razem wychodziłem z poczuciem, że widziałem coś, czego nikt już nigdy nie zobaczy w tej samej postaci.

Czym jest teatr improwizacji

Aktorzy wychodzą na scenę bez scenariusza. Wiedzą, w jakim formacie grają, znają się nawzajem i swoje techniki, ale treść scen powstaje na żywo. Bardzo często z pomocą widowni, która podaje hasła: miejsce, zawód, relację między postaciami, przedmiot, pierwsze zdanie.

Najprościej podzielić spektakle na dwa rodzaje:

  • krótkie formy, czyli seria gier. Każda scena trwa kilka minut, ma swoje zasady (na przykład postaci mogą mówić tylko pytaniami albo co chwilę zmienia się gatunek, z kryminału w musical), a między grami prowadzący zbiera nowe hasła. Tempo jest szybkie, śmiechu dużo. Na początek najlepsze,
  • długie formy, czyli jedna dłuższa opowieść albo seria powiązanych scen, budowana z jednego hasła. Mniej gagów, więcej historii, czasem zaskakująco poważnych momentów. Spektakl może trwać godzinę i mieć postaci, które wracają.

Do tego często muzyk przy pianinie albo gitarze, który improwizuje razem z aktorami. I ktoś przy świetle, kto na bieżąco decyduje, kiedy scena się kończy. Z mojej perspektywy dawnego technika to jedna z najtrudniejszych robót w teatrze, bo nie ma żadnych wcześniej ustawionych sygnałów.

Hasła z sali

Na początku trochę się krępowałem. Potem zobaczyłem, jak to działa, i przestałem.

Prowadzący pyta o coś konkretnego, sala krzyczy, prowadzący wybiera. Nie trzeba być dowcipnym. Najlepsze hasła są zwykle proste i konkretne: „dentysta”, „pralnia”, „pierwsza randka”, „teściowa”. Hasło „coś śmiesznego” niczego aktorom nie daje. Hasło „budka z zapiekankami o trzeciej w nocy” daje im wszystko.

Zauważyłem też, że aktorzy rzadko wybierają najbardziej wulgarne hasło, nawet jeśli było najgłośniejsze. Dobrzy improwizatorzy wiedzą, że łatwy żart wyczerpuje się po minucie, a dobra sytuacja niesie scenę dalej.

Czy wciągną mnie na scenę?

To pytanie słyszę najczęściej, kiedy namawiam znajomych. Odpowiedź: zwykle nie, a jeśli już, to za twoją zgodą.

Na wieczorach, na których byłem, widzów zapraszano na scenę dwa razy. Za każdym razem prowadząca pytała, kto chce, i wybierała spośród podniesionych rąk. Nikt nie był wyciągany z rzędu ani wskazywany palcem. Rola widza na scenie była prosta: usiąść na krześle i odpowiadać na pytania albo trzymać rekwizyt. Aktorzy robili wszystko, żeby ta osoba wyszła na bohatera, a nie na ofiarę.

Bywają formaty, w których widz ma większą rolę, ale zwykle informują o tym w opisie wydarzenia. Jeśli bardzo nie chcesz, usiądź dalej od sceny i nie podnoś ręki. To wystarczy.

Aktorzy na scenie małego teatru, widownia w półmroku

Gdzie usiąść

Spektakle impro grane są najczęściej w małych salach, klubach, kawiarniach z zapleczem teatralnym, czasem w piwnicach. Sceny bywają niskie, bez podwyższenia.

  • Pierwsze rzędy: najlepiej widać mimikę, która w impro znaczy bardzo dużo. Za to aktorzy częściej zwracają się do ciebie, a prowadzący częściej łapie twoje hasło.
  • Środek sali: moim zdaniem najlepsze miejsce. Słychać wszystko, widać całą scenę i dobrze czuć reakcję sali, która w impro jest częścią spektaklu.
  • Z tyłu: dobrze, jeśli przyszedłeś obejrzeć, a nie uczestniczyć. W małych salach bez nagłośnienia uważaj tylko, żeby nie siedzieć za filarem albo przy barze, gdzie szumi ekspres.

Z akustycznego punktu widzenia impro ma swoje wymagania. Aktorzy często grają bez mikrofonów, mówią szybko i nakładają się na siebie. W sali, gdzie stoi bar, a ludzie zamawiają w trakcie, część dialogów ginie. Jeśli zależy ci na każdym słowie, wybieraj miejsca, w których bar zamyka się na czas spektaklu.

Kiedy scena się sypie

Najlepszy moment z moich czterech wieczorów był sceną, która zupełnie nie wyszła. Aktor pomylił imię postaci, którą sam stworzył minutę wcześniej. Partnerka przez sekundę patrzyła na niego w osłupieniu, a potem zaczęła grać, jakby jej postać od zawsze miała dwa imiona i dwa życia. Sala płakała ze śmiechu przez dobrą minutę.

W teatrze ze scenariuszem taka pomyłka to wpadka. W impro to materiał. Na tym polega cała zabawa: widz ogląda nie tylko historię, ale też ludzi, którzy w czasie rzeczywistym ratują się nawzajem. Kiedy wszystko idzie gładko, jest śmiesznie. Kiedy coś się sypie i aktorom udaje się to podnieść, jest wspaniale.

Dlatego nie oceniaj impro po jednej słabszej scenie. Na każdym wieczorze trafia się kilka takich, które nie zaskoczą. Kolejna może być najlepszą rzeczą, jaką zobaczysz w tym miesiącu.

Impro, stand-up i teatr

Ludzie często mylą impro ze stand-upem. To różne rzeczy. Stand-uper ma przygotowany materiał, który szlifował miesiącami, i gra sam. Improwizatorzy grają zespołowo i nie mają materiału wcale. O tym, jak wybrać wieczór stand-upowy i gdzie usiąść, pisałem w przewodniku dla widza stand-upu.

Bliżej impro jest do teatru offowego. Te same małe sale, niewielkie budżety, często ci sami ludzie, którzy w tygodniu grają w spektaklach ze scenariuszem, a w piątek wieczorem idą na improwizację. Jeśli ktoś zaczyna przygodę z teatrem, impro jest dobrym pierwszym krokiem, obok teatru offowego.

Na pierwszy raz

Kilka praktycznych rzeczy:

  • szukaj w opisie słów „krótkie formy” albo „gry”, jeśli idziesz pierwszy raz,
  • bilety są zwykle tańsze niż w teatrze repertuarowym, a spektakl trwa godzinę, półtorej,
  • przyjdź z kimś, kto ma podobne poczucie humoru, bo po wyjściu będziecie się przerzucać cytatami,
  • miej jedno hasło w zapasie. Konkretne miejsce albo zawód. Gdy prowadzący zapyta, nie będziesz musiał wymyślać.

Moje hasło na następny raz to „serwis rowerowy w listopadzie”. Zobaczymy, czy ktoś je wybierze.

Po tym tekście