Pierwszy festiwal plenerowy. Co spakować i jak przetrwać trzy dni
Trzy dni muzyki, pole namiotowe, deszcz albo upał, a czasem jedno i drugie przed obiadem. Zbieram rady dla tych, którzy jadą na swój pierwszy festiwal, z listą rzeczy, bez których lepiej nie wyjeżdżać.
Na pierwszy festiwal pojechałem jako nastolatek z plecakiem, w którym miałem śpiwór, dwie koszulki i puszkę fasolki. Namiotu nie miałem, bo kolega obiecał, że weźmie większy. Kolega nie przyjechał. Spałem dwie noce pod cudzym tropikiem, w towarzystwie obcych ludzi, którzy zresztą okazali się przemili. Dziś pewnie by mnie to nie rozbawiło, ale wtedy to była przygoda.
Od tamtej pory byłem na festiwalach jako widz, jako technik i jako dziennikarz. Z każdej z tych perspektyw zebrałem trochę wiedzy. Tu jest wersja dla tych, którzy jadą pierwszy raz.
Zanim wyjedziesz
Przeczytaj regulamin
Brzmi nudno, ale oszczędza nerwów przy bramie. Regulamin mówi, co można wnieść, a czego nie. Najczęściej zakazane są szklane butelki, własny alkohol, duże parasole, kije do selfie, powerbanki powyżej określonej pojemności, a czasem jedzenie. Różne festiwale mają różne zasady i lepiej wiedzieć to w domu niż przy bramce, gdy trzeba wyrzucić coś do kosza.
Ułóż plan, ale luźny
Rozpiska koncertów pojawia się zwykle kilka tygodni przed festiwalem. Zaznacz koncerty, których nie chcesz przegapić, i sprawdź, czy się nie nakładają. Na większych festiwalach kilka scen gra jednocześnie, a przejście między nimi może zająć kwadrans.
Zostaw też miejsce na przypadek. Najlepsze koncerty, jakie widziałem na festiwalach, to często zespoły, o których nie słyszałem wcześniej, a na które trafiłem, idąc po jedzenie.
Lista rzeczy, bez których nie jedź
Oto moja lista, sprawdzona przez lata, w różnych warunkach pogodowych:
- Dwie pary butów. Jedne wygodne, rozchodzone, drugie na deszcz. Kalosze na festiwalu to nie przesada, to rozsądek.
- Peleryna przeciwdeszczowa. Parasol często jest zakazany, a nawet jeśli nie, przeszkadza innym.
- Zatyczki do uszu. O tym niżej, ale to punkt obowiązkowy.
- Powerbank. Z pojemnością zgodną z regulaminem. Ładowarki na terenie festiwalu bywają oblężone.
- Krem z filtrem i czapka. Pod sceną w lipcowym słońcu stoi się po kilka godzin.
- Ciepła bluza. Nawet po upalnym dniu noc na otwartym polu potrafi być zimna.
- Butelka na wodę. Na wielu festiwalach są punkty z wodą pitną, a butelka wielokrotnego użytku oszczędza pieniądze.
- Chusteczki nawilżane i żel do dezynfekcji. Wyjaśnień chyba nie trzeba.
- Latarka czołowa. Na polu namiotowym w nocy telefon z latarką szybko pada.
- Mała saszetka na pieniądze i dokumenty. Noszona z przodu, pod kurtką.
Pole namiotowe
Jeśli nocujesz na polu, przyjedź wcześnie. Najlepsze miejsca są zajmowane w pierwszych godzinach. Co to znaczy „najlepsze”? Nie za blisko toalet (zapach), nie za blisko ścieżek (ruch w nocy), nie w dołku (woda po deszczu). Lekkie wzniesienie i trochę cienia w ciągu dnia to ideał.
Namiot rozbij przed pierwszym koncertem, nie po nim. Rozstawianie konstrukcji o trzeciej w nocy, po ciemku i w deszczu, to sport, którego nikomu nie polecam. Przetestuj namiot w domu, zanim pojedziesz. Serio, rozbij go raz w ogrodzie albo na balkonie.
Dobrze jest też oznaczyć namiot czymś charakterystycznym: flagą, taśmą w kolorze, wstążką. Na polu z tysiącami identycznych namiotów w nocy wszystkie wyglądają tak samo.
Słuch to nie żart
Wiem, że się powtarzam, bo pisałem o tym już w tekście gdzie stanąć na koncercie. Ale na festiwalu jest to jeszcze ważniejsze. Przez trzy dni słuchasz głośnej muzyki po kilka godzin dziennie. To dawka, która potrafi zostawić trwały ślad.
Zatyczki koncertowe ściszają dźwięk równo, bez efektu waty w uszach. Kosztują niewiele i mieszczą się w kieszeni. Noś je na wszystkich koncertach, szczególnie pod sceną i przy głośnikach. A między koncertami daj uszom odpocząć w cichszej części terenu.
Jedzenie i picie
Na festiwalach jedzenie bywa drogie, ale zwykle jest z czego wybierać. Kilka praktycznych rad:
- Jedz regularnie, nawet jeśli się nie chce. Stanie przez kilka godzin na nogach na pusty żołądek kończy się źle.
- Pij wodę, szczególnie w upale i jeśli pijesz alkohol. Zasada jeden kubek wody na jeden kubek piwa działa.
- Najdłuższe kolejki do jedzenia są tuż po zakończeniu koncertów głównych. Jedz wcześniej albo później.
- Miej przy sobie coś na szybko: batonik, orzechy. Przydaje się, gdy nie chcesz tracić miejsca pod sceną.
Deszcz i upał
Pogoda na festiwalu to loteria. Przygotuj się na obie wersje. W upale szukaj cienia w ciągu dnia, a koncerty oglądaj wieczorem, kiedy robi się chłodniej. W deszczu nie walcz, tylko szukaj zadaszonych przestrzeni.
Dobrze zorganizowane festiwale mają sporo miejsca pod dachem: hale, namioty, strefy gastronomiczne z zadaszeniem. O tym, jak powstaje takie miasteczko i dlaczego dachy są równie ważne jak scena, pisałem w tekście festiwal w szczerym polu. Warto przy wejściu na teren sprawdzić na mapie, gdzie są takie miejsca. W razie burzy będziesz wiedzieć, dokąd iść.
Jeszcze jedno: przy burzy słuchaj komunikatów organizatora. Koncerty bywają przerywane ze względów bezpieczeństwa. To nie złośliwość, to konieczność. Konstrukcja sceny z tonami sprzętu na dachu i wiatr to nie jest dobre połączenie.
Grupa i kontakt
Jeśli jedziesz z przyjaciółmi, ustalcie punkt zbiórki. Coś stałego i łatwego do znalezienia: konkretny słup, stoisko, flaga. Zasięg telefoniczny na festiwalach bywa kiepski, bo tysiące ludzi korzysta z jednego nadajnika. Wiadomość wysłana o 22 może dojść o 23:30.
Ustalcie też godzinę, o której spotykacie się w punkcie, jeśli ktoś się zgubi. To banalne, ale uratowało mi wiele nerwów.
Pieniądze i bilety
Opaskę festiwalową traktuj jak dokument. Na większości wydarzeń nie można jej zdjąć i założyć ponownie, a zgubiona albo zniszczona oznacza problem przy wejściu. Nie zdejmuj jej do końca festiwalu, nawet jeśli wraca się na noc do hotelu.
Coraz więcej festiwali działa bezgotówkowo, czasem przez karty doładowywane na terenie. Sprawdź wcześniej, jak to wygląda, i miej przy sobie kartę płatniczą oraz trochę gotówki na wszelki wypadek. Terminale też potrafią przestać działać, gdy sieć jest przeciążona.
Pierwszy raz zdarza się raz
Pierwszy festiwal zapamiętasz na zawsze. Niekoniecznie ze względu na koncerty. Zapamiętasz ludzi spotkanych w kolejce, kolor nieba nad sceną o dziewiątej wieczorem, zimną herbatę o czwartej rano pod namiotem. Nie próbuj zobaczyć wszystkiego. Bądź tam, gdzie jesteś.
I weź drugą parę butów. Już ostatni raz to piszę.