Zespół na imprezę. Jak wybrać muzyków i nie żałować
Nagłośniłem więcej wesel, urodzin i imprez firmowych, niż chciałbym pamiętać. Wiem, po czym poznać zespół, który uratuje wieczór, i taki, przez który goście wyjdą przed tortem.
Zanim zająłem się pisaniem, sporą część weekendów spędzałem nie na koncertach, tylko na imprezach. Wesela, jubileusze, firmowe gale, urodziny w wynajętych salach. Realizator dźwięku to na takich eventach osoba, która widzi wszystko: jak zespół się rozstawia, jak gada z gośćmi, jak reaguje, kiedy coś idzie nie tak. I dlatego mam dość wyrobione zdanie o tym, jak wybierać muzyków na imprezę.
Nie chodzi o to, kto gra najlepiej. Chodzi o to, kto zagra najlepiej dla twoich gości, w twojej sali, w twoim budżecie. To są trzy różne pytania i warto zadać każde z nich osobno.
Zacznij od gości, nie od zespołu
Największy błąd, jaki widziałem, to wybór zespołu pod gust organizatora. Szef firmy kocha rocka z lat 80., więc na imprezę dla dwustu osób, w większości dwudziestoparolatków, przychodzi kapela grająca długie solówki. Pierwsze pół godziny wszyscy są grzeczni. Potem parkiet pustoszeje, a przy barze zaczyna się rozmowa o tym, o której da się wyjść.
Zanim zaczniesz szukać, odpowiedz sobie na kilka pytań:
- Ile osób będzie i w jakim wieku?
- Czy muzyka ma być tłem do rozmów, czy głównym punktem wieczoru?
- Czy ludzie mają tańczyć, a jeśli tak, to od której godziny?
- Czy są momenty specjalne, na przykład pierwszy taniec, przemówienie, wręczenie nagród?
Te odpowiedzi od razu zawężą wybór. Duet akustyczny do kolacji to inna bajka niż pięcioosobowy skład coverowy na całonocną zabawę.
Nagrania mówią więcej niż zdjęcia
Każdy zespół ma ładną stronę i zdjęcia w garniturach. To nic nie znaczy. Poproś o nagrania na żywo z prawdziwych imprez, najlepiej nagrane telefonem z sali, a nie studyjne demo.
Na co patrzeć, kiedy oglądasz takie nagranie:
- Czy wokal jest czysty, a nie tylko głośny. Na imprezie nikt nie wyczyści głosu w postprodukcji.
- Czy ludzie tańczą. To najprostszy test. Jeśli na trzech filmikach parkiet jest pusty, wiesz wszystko.
- Jak zespół przechodzi między utworami. Dobre składy grają wiązankami, bez długich przerw na strojenie i gadanie.
- Jak brzmi całość w sali. Jeśli na nagraniu wszystko dudni i piszczy, to pewnie tak samo będzie u ciebie.
Jeśli masz możliwość, idź zobaczyć zespół na żywo. Wiele składów gra też w klubach albo na otwartych imprezach miejskich. Pół godziny obserwacji z sali powie ci więcej niż dziesięć rozmów przez telefon.
Sprzęt i nagłośnienie, czyli pytania, których nikt nie zadaje
Tu odzywa się we mnie realizator. Większość ludzi pyta zespół o repertuar i cenę. Prawie nikt nie pyta o sprzęt, a to on decyduje, czy wieczór będzie przyjemny dla uszu.
Zapytaj wprost:
- Czy zespół ma własne nagłośnienie i czy jest dobrane do wielkości sali?
- Czy przyjeżdża z własnym realizatorem, czy któryś z muzyków miksuje z instrumentu?
- Ile czasu potrzebują na rozstawienie i próbę dźwięku?
- Ile potrzebują gniazdek i jakiej mocy? Czy sala to wytrzyma?
Opowiem jedną historię. Na pewnym jubileuszu zespół przywiózł nagłośnienie jak na plener, do sali na osiemdziesiąt osób. Starsza część gości przeniosła się do holu po dwudziestu minutach, a ja przez cały wieczór walczyłem, żeby choć trochę to ściszyć. Muzycy byli dobrzy, ale sprzęt nie pasował do miejsca. Mniejszy zestaw i ktoś, kto pilnuje głośności, zrobiłby z tego zupełnie inny wieczór.
Jeśli zespół gra bez realizatora, to nie musi być problem przy małych imprezach. Przy większych, powyżej stu osób, osoba stojąca przy konsolecie na sali naprawdę robi różnicę. Więcej o tym, jak wygląda taka praca, pisałem w tekście o wieczorze przy konsolecie.
Repertuar i lista życzeń
Każdy przyzwoity zespół ma listę utworów. Poproś o nią i zaznacz, co chcesz usłyszeć, a czego nie. Tak, czego nie, bo to równie ważne. Są piosenki, które w twoim towarzystwie mogą się źle kojarzyć, i lepiej, żeby muzycy wiedzieli o tym wcześniej.
Jeżeli masz specjalne życzenie, na przykład utwór do pierwszego tańca albo ulubioną piosenkę jubilata, zgłoś to z dużym wyprzedzeniem. Zespół musi go przygotować, a to czasem kilka prób. Nie oczekuj, że nauczą się czegoś na dzień przed imprezą.
Dobrze, jeśli zespół ma też kogoś, kto potrafi poprowadzić wieczór. Nie mówię o wodzireju z konkursami, jeśli tego nie chcesz. Chodzi o kogoś, kto w odpowiednim momencie powie dwa zdania do mikrofonu, zapowie tort albo przemówienie. Bez tego między punktami programu robi się dziwna cisza.
Zespół czy DJ, a może jedno i drugie
To pytanie pada prawie zawsze. Odpowiedź zależy od budżetu i od gości. Zespół daje energię, której nie da żaden głośnik: muzycy reagują na salę, przedłużają refren, kiedy parkiet się rozkręca, potrafią zagrać coś na życzenie. DJ ma za to nieograniczony repertuar i zajmuje mniej miejsca.
Coraz częściej widzę rozwiązanie pośrednie. Zespół gra dwa, trzy najmocniejsze sety, a w przerwach i po północy muzykę przejmuje DJ, często z tego samego sprzętu. Jeśli rozważasz taki układ, ustal od razu, kto odpowiada za nagłośnienie i kto pilnuje głośności przez cały wieczór. Dwie ekipy bez wspólnego planu to prosta droga do chaosu przy zmianie.
Umowa, czyli co spisać na papierze
Nawet jeśli zespół poleca ci znajomy, spisz umowę. Nie chodzi o brak zaufania, tylko o to, żeby obie strony wiedziały, na co się umawiają. W umowie powinny się znaleźć:
- godziny grania i liczba oraz długość przerw,
- skład zespołu (żeby nie przyjechało trzech muzyków zamiast pięciu),
- wynagrodzenie, zaliczka i termin płatności reszty,
- kto zapewnia posiłek dla muzyków i gdzie mogą się przebrać,
- co się dzieje, jeśli impreza się przedłuży, czyli stawka za dodatkową godzinę,
- warunki odwołania z obu stron i zastępstwo w razie choroby.
Ten ostatni punkt jest ważniejszy, niż się wydaje. Muzycy to ludzie, chorują, łamią ręce, zdarzają się wypadki. Dobre zespoły mają sprawdzonych zastępców i nie boją się o tym mówić.
Rzeczy drobne, które robią wieczór
Na koniec kilka spraw, które wychodzą zwykle w ostatniej chwili:
- Miejsce dla zespołu. Scena albo wydzielony kawałek sali, najlepiej nie przy samym wejściu i nie pod oknem, przez które wieje.
- Dostęp do prądu. Osobne gniazdo, nie przedłużacz ciągnięty spod stołu z kawą.
- Czas na rozstawienie. Muzycy powinni wejść na salę, zanim pojawią się goście. Rozstawianie kabli między stołami, kiedy wszyscy siedzą, wygląda słabo i jest niebezpieczne.
- Parkiet. Nawet najlepszy zespół nie rozrusza gości, jeśli parkiet jest wielkości stolika.
Dobry zespół na imprezie jest trochę jak dobry realizator: jak robi swoje dobrze, nikt o nim nie mówi. Ludzie po prostu wychodzą o trzeciej nad ranem z bólem nóg i mówią, że dawno tak dobrze się nie bawili. Tego ci życzę.